W październiku Marcina, więc właśnie teraz „marcinki”, bardzo się starają.
Moje, już pięknie zdobią ogród od początku września. Dość silnie przycięte w czerwcu, tworzą zwarte i gęste kępy kwiatów w kolorach bieli, błękitu, kilku odcieni fioletu i bordowego:
Są bardzo trwałe, a moja ulubiona odmiana astrów nowo-belgijskich „Royal Ruby”,
nie poddaje się chorobom grzybowym, wbrew temu, co internet mówi na ten temat.
Ich winno-fioletowy kolor należy do moich ukochanych,
więc jego obecność w ogrodzie jest dla mnie bardzo ważna.
Dziś chciałam pokazać je w trochę innym…bardziej „impresjonistycznym” anturażu.
Sceneria bardzo delikatna i chyba nawet lekko romantyczna.
Mam nadzieję, że się Wam podoba…







Dodaj komentarz