Pamiętam je z babcinego, wiejskiego ogródka. Białe, fioletowe i te najintensywniej różowe.
Były tam zawsze i od zawsze. Kolejno w ogrodzie mojej mamy towarzyszyły mi ogromne,
białe „floksowe kępy”, w ciepłe dni, bardzo intensywnie pachnące. W naszym ogrodzie,
swoją karierę zaczynały jako pojedyncze egzemplarze, porozrzucane to tu, to tam. Bez konkretnej miejscówki.
3 lata temu zebrałam je na jedną rabatę. Wykopałam kępkę ze kępką i poprzenosiłam. Wybrałam dla nich rabatę „ważną”. Ważną bo letnią, ważną, bo tę najbliżej tarasu. Tak, aby cieszyć i oczy i zmysły…. bo pachną niebiańsko.
A w dużej grupie prezentują się tak:
Bardzo ładnie komponują się hortensjami i różami:
Czy już Was zaraziłam floksowym entuzjazmem ? Macie je w swoich ogrodach ?
A może to dobry , wiosenny czas aby kupić kilka pierwszych sadzonek ?
Cudownego, floksowego, niezwykle pachnącego … LATA
Sobie i Wam życzę !!!
Dodaj komentarz