• NOWOCZESNE „CHOINKI”
    To był znakomity wieczór. Zrobiłam własnoręcznie 3 choinki, które w te Święta staną przy naszym kominku.
    Kolorystyka w 100 % dopasowana do klimatu naszych wnętrz.
    Nowoczesna koncepcja tym bardziej potwierdza, że nasza strefa wypoczynku,
    czekała właśnie na takie ozdoby Świąteczne. Baza styropianowa, srebrny lakier, barwiona rafia i maleńkie czarne bombki. Zapał, cierpliwość i dokładność.  WSZYSTKO.
    Jestem nimi oczarowana…największa choinka ma 1 metr, a jako TRIO prezentują się znakomicie …
     To był długi dzień. Już późno. Czas na zasłużony wypoczynek.
    Jutro Wam pokażę, co działo się w kuchni i jakie cudne upiekliśmy ciasteczka.
    DO MIŁEGO !!!
  • SWIETY MNIE KOCHA ….
    Jestem bardzo sentymentalna. Ogromnie ważne są dla mnie przedmioty, które towarzyszą mojemu ciekawemu życiu. Tworzą jego barwy. Rzeczy, które niosą ze mną wspomnienia chwil, miejsc, spotkań.
    Czasem tę rolę pełni też muzyka, smaki czy zapachy. Potrafią przenieść mnie myślami o tysiące kilometrów, czy dziesiątki lat. W tej mojej wrażliwości, są takie niespodzianki, są takie prezenty,
    z których nie mogę przestać się cieszyć. Są na lata, radują serce każdego dnia.
    Są dla mnie niezwykle ważne. Taki właśnie prezent „przydźwigał” dźwigiem w tym roku Święty.
    Wiedział, że marzę. Wiedział, że będę się cieszyła z całych sił. I wiedział, że warto, bo ta radość nie jest tylko moją emocją chwili. Wiedział, że będzie trwała latami, bo i prezent „przydźwigał”  bardzo trwały.
    3 kamienne, ozdobne ogrodowe kule. Pasują wspaniale.
    Zobaczcie sami:
    Teraz czekam, kiedy śnieg ubierze im piękne, białe czapeczki.
    Dziękuję Święty !!!
    Jeśli czytasz mojego bloga, to wiedz, że „będę grzeczna” przez cały 2016 rok,
    żeby znów „zasłużyć” na miłą niespodziankę, bo takie chwile są wspaniałe…
  • SZARLOTKA NA ZIMNO

    SKŁADNIKI:
    – 2 paczki okrągłych biszkoptów (po 120 g każda) 
    – puszka brzoskwiń

    NA MASĘ JABŁKOWĄ:
    – 2 kg jabłek
    – 2 galaretki pomarańczowe

    NA KREM:
    – 3/4 litra mleka 
    – 2 budynie waniliowe (takie na 0,5 litra mleka)
    – 1 i 1/2 szklanki cukru
    – 1 cukier waniliowy
    – pół kostki masła 
    – 2 łyżki mąki 

    WYKONANIE:
    Obrane i pokrojone na kawałki jabłka ugotować w dużym garnku na miękko. Do gorącej masy jabłkowej dosypać 2 galaretki (sam proszek). Energicznie i dokładnie wymieszać. Pozostawić do ostudzenia, ale nie do całkowitego stężenia.
    Ostudzona masa musi się nadawać do wyłożenia łyżką na rozłożonych na blaszce biszkoptach. Biszkopty układamy na dnie jeden obok drugiego tak, aby się stykały. Wymiary blaszki około 25 x 35 cm. Nakładamy połowę masy i kolejno druga warstwę biszkoptów. Na nie dokładamy resztkę masy. Wstawiamy do lodówki do całkowitego stężenia.
     
    Zabieramy się za przygotowanie kremu. Budynie gotujemy jak zwykle z tą tylko różnicą, że zamiast wziąć 1 litr mleka na 2 budynie bierzemy 3/4 litra. Dodajemy w trakcie gotowania cukier, cukier waniliowy i  dodatkową mąkę. 
    Zagotowujemy jak to zwykle postępuje się z budyniem. Studzimy. Do zimnego już budyniu dodajemy masło i ucieramy na gładki krem. Na zimną i stężałą masę jabłkową nakładamy i równo rozsmarowujemy krem.  Dekorujemy górę ciasta pokrojonymi na 0,5 cm plasterki brzoskwiniami.
     
    Wstawiamy na 2 godziny do lodówki i w międzyczasie dzwonimy po gości. S M A C Z N E GO   !!!

  • …I OGRÓD DOCZEKAL SIE KALENDARZA 2016
    Oto nasz ogród ma swoje własne,  bardzo „zielone” kalendarze na 2016 rok.
    Każdy miesiąc pokazuje wspaniałą harmonię i następstwo pór roku w tym ukochanym i stworzonym własnymi rękami,
    czarownym miejscu. 2 okładki do wyboru:
    i specjalnie dla Was kilka ujęć ze środka:
    Uważam go za bardzo udany projekt.  Podobnie, jak mój kwiatowy kalendarz.
    Szczegóły tego drugiego projektu tutaj:KALENDARZ KWIATOWY 2016

    Już się cieszę na samą myśl o pracy nad kolejnymi !
  • RAJSKIE JABLUSZKA EWY
    Uwielbiam kolor czarny, uwielbiam kolor biały, ale  czerwonego do domu „nie wpuszczam”.
    W ogrodzie, na zewnątrz to co innego.
    Chyba nie mam aktualnie piękniejszej ozdoby niż 40 metrowy szpaler krzaków dzikiej róży
    zasypanych gęsto czerwonymi owocami. To one mnie zainspirowały do zrobienia wianka, który pięknie by się z nimi komponował. Myślałam, myślałam i wymyśliłam. W zeszły sezonie wiatr nieźle sobie poczynał z moimi ozdobami z bombek, więc w tym roku postanowiłam nie ryzykować.
    Postawiłam na czerwone jabłuszka w „rajskim ogrodzie Ewy”. Wymyśliłam też, że będą ich pilnowały renifery…
    A tak się sprawa ma cała:
  • JESIEN CZY ZIMA ?
    No to jak jest naprawdę ? Druga połowa grudnia. Temperatury dnia około 10 stopni na plusie. Zero śniegu.
    Nocami i nad rankiem czasem lekkie przymrozki. Natura troszkę w osłupieniu….
    Jesień to czy zima ? A może coś pomiędzy ? A może zapowiedź zimy ?
    A może pół na pół ?
     Suchy Phlomis russeliana (Turkish sage)
    Wilcza Gora Garden, grudzień 2015
  • MOJE KWIATOWE KALENDARZE 2016
    It’s getting real !!! / No i stało się !!!
    Moje kwiatowe kalendarze projektowane i drukowane na specjalne zamówienie
    wczoraj do mnie dotarły. Prosto z drukarni, jeszcze „ciepłe”.
    Są piękne, duże i robią przyjemne „wrażenie estetyczne”.
    Zgodnie z planem, w kolejnych miesiącach roku, poszczególne portrety kwiatowe
    przywołują najmilsze kwiatowe wspominania zgodne z porami roku.
    Taki był mój cel i udało się go osiągnąć. Jestem bardzo zadowolona z efektu.
    Zostawiam sobie 2 pamiątkowe egzemplarze i wysyłam je dalej w świat.
    Jest 5 rożnych okładek do wyboru:
    a w środku kwiaty, kwiaty, oczywiście „Wilcze kwiaty”…
    …prosto z mojego ogrodu, prosto z moich rabat.
    Jestem wzruszona i szczęśliwa jednocześnie. Stworzyłam jeszcze drugi projekt „kalendarza ogrodowego”.
    Powstał w oparciu o zdjęcia robione na przestrzeni całego roku. To 12 najpiękniejszych, ogrodowych miesięcy,
    bo przecież ogród jest piękny przez cały rok. Kalendarz wygląda tak:

    WILCZA GORA GARDEN – 2016

    Macham do Was.
  • KOCHAMY BRAZ / LOVING BROWN PART II
    Tylko o tej porze roku, tylko późnym jesiennym popołudniem,
    tylko dzięki tak nisko wędrującemu słońcu można na poważnie zakochać się w brązie.
    Mam dla Was kolejny dowód.
    Byłam w ogrodzie, słońce na mnie poczekało. Zobaczcie co mam ….
     
    Cudne złoto i  mieniące się brązy. Piękne, świetliste refleksy.
    Dlaczego mnie tak cieszą ?
    Bo kocham dostrzegać piękno i urok w miejscach, w których się tego zupełnie nie spodziewamy.
    Początek grudnia, to nie jest zwykle pora na piękne, jesienne sesje fotograficzne. A jednak udało się !
    Zima nie chce do nas zawitać, czy tylko się spóźnia ? Czy ja się tym bardzo martwię ? Chyba nie.
    Oczywiście uwielbiam cudne, zamrożone poranki z przepięknymi oszronionymi roślinami,
    ale one nie rekompensują mi długich zimnych i szarych tygodni bez słońca.
    Zawsze czekam z utęsknieniem na wiosnę, choć zwykle zimą
    nadrabiam wszelkie zaległości z letniego sezonu. Głównie w temacie fotografii i wszelkich robótek ręcznych.
    Lubię ten leniwy, zimowy czas, bo ma on swój niepowtarzalny urok.
    Jutro do Was wrócę z moimi Świątecznymi dekoracjami. Do miłego !!!

  • GOOD BYE FOR A WHILE
    Otworzyłam już swój „warsztacik Bożonarodzeniowy” pod schodami.
    Podkłady, bombki, kokardki, kleje, wstążki i brokaty zagościły tu te kilkanaście dni.
    Zrobię wianek na zewnątrz i kilka innych na prezenty.
    Powolutku zaczynam też zdobić dom na święta powtarzając sobie co rusz
     „im wcześniej, tym spokojniej” Jakże ta sentencja dobrze działa na moją „rozpędzoną psychikę” i „skołatane serce”.
    W głowie kłębią się codzienne sprawy, poprzeplatane masą świątecznych pomysłów i planów.
    Od wczoraj donice przed domem ustrojone. Światełka rozświetlają moje ukochane metalowe kule.
    Uwielbiam tę dekorację.
    A w środku ?
    A w środku wielosezonowy, dobry przyjaciel udał się właśnie na krótką zimową drzemkę …
    …a jego miejsce zajął świąteczny kolega, również zrobiony przeze mnie własnoręcznie.
     
     
    Uwielbiam tę paletę kolorów od wielu lat. Dekoracje w tych tonacjach tworzą moje małe, „prywatne Maroko”.
    Podwijam rękawy i uciekam Tworzyć kolejne, świąteczne dekoracje. Radość dla oka, uciecha dla duszy.
    Cudne i odprężające zajęcie w tym przedświątecznym szaleństwie.
    Polecam !
     
  • GOODBYE NOVEMBER
    Wczoraj pożegnałam się z listopadem. Był wietrzny, deszczowy, lekko mroźny. Można by powiedzieć: znośny.
    Było wiele pięknych i słonecznych dni. Właśnie wtedy zakończyłam swoje prace ogrodowe. Wyczyszczone i natarte oliwą narzędzia ułożyłam w ogrodowym schowku do zimowego snu. Zdążyłam przed mrozem i posadziłam w ogrodzie wszystkie zakupione cebule.
    Dziś  z ogromną przyjemnością powitałam grudzień. W weekend „otworzyłam” swój świąteczny warsztacik pod schodami. Zniosłam już podkłady, masę bombek, kleje i inne cuda i zaczynam tworzyć nowe ozdoby.
    Troszkę na prezenty, troszkę do domu.  Będę się z Wami dzieliła swoimi pomysłami w kolejnych postach.
    A dziś pożegnajcie ze mną na fotografiach piękny, kolorowy listopad.
    To był cudowny, słoneczny ale mroźny poranek.
    GOODBYE NOVEMBER !!!