WILCZA GÓRA
Blog o moim Wilczym apetycie na życie. Z Górą, na którą każda Wilczyca musi się wspiąć.
-
Nie zwracamy uwagi na to, co za oknem. Nie obchodzi nas szaruga, deszcz i wiatr.Zimno ? Ok, wyciągamy swoje ukochane, miękkie szaliczki i rękawiczki.Przeszłam się dziś po ogrodzie i pooddychałam dość zimnym, ale jakże świeżym powietrzem.Ono też ma swój urok. Czułam się wspaniale dotleniona. Wszystkim, którym brakuje pozytywnej, kolorowej energiidedykuję moje najnowsze, jesienne kolaże. Są pełne intensywnych kolorów, podobnie jak moje postrzeganie jesieni.Widzę w nich pokłady pomysłów na dekoracje, co zawsze bardzo dobrze mnie nastraja.Zobaczcie sami:Tu w roli głównej żeleźniak (Phlomis Russeliana) – 4 pory roku.Jak pięknie się prezentuje bez względu na to, „czy słońce, czy deszcz”Tu przepiękne wielobarwne owoce (Rosa rugosa).Takie obrazki tylko jesienią. Warto na nią czekać.Wspaniała, intensywnie czerwona kalina koralowa.Również niezawodna, zimowa żywicielka małych ptaków,które zimą odwiedzają nasz ogród.A na koniec królowa mojego ogrodu, hortensja.Ubrana w jesienną sukienkę w kolorze pudrowego różu.Ujmuje delikatnością i bezkonkurencyjną urodą.I co ? Dacie się namówić ? Kochacie ze mną jesień ?Ona ma tyle naturalnych cudów do zaoferowania.Życzę Wam miłej, spokojnej i pachnącej jesienią niedzieli !!! -
Nie mamy innego wyjścia. Wokół wszech panująca ponura aura pełna szarości, brązów i czerni.Ale ja się nie daję. O NIE !!! Rozpoczęłam ogrodową akcje „POKOCHAĆ BRĄZ” w moim ogrodzie Wilcza Gora Garden.Ja brąz uwielbiam i mam nadzieję, że i Was rozkocham…W najbliższym czasie będę się z Wami dzieliła moimi brązowymi inspiracjami z ogrodu.My akcję zaczynamy od tego, że zwyczajowo nie sprzątamy ogrodu jesienią. Zostawiamy w nim suche byliny, trawy i krzewy. Uprzątamy tylko liście z trawnika. Przez całą późną jesień i zimę mamy się czy zachwycać !!!W kolejnych postach będę Was o tym przekonywać.S T A R TJa tez wolałam czas, kiedy było tak:albo co najmniej tak:ale mamy TAK i też się zachwycamy, bo ? Bo przypominam:KOCHAMY BRĄZ
Czekamy na śnieg i kiedy biały dywanik pokryje już ziemię, a suche hortensjedostaną „białe czapeczki” nadejdzie pełnia szczęścia !!!OBIECUJĘ !!!DO MIŁEGO WKRÓTCE -
Wróciłam do domu z daleka i pytam. Hej, co tam za oknem ?Ale pada, ale wieje. Ale taki to już czas. Nie ma co narzekać. Z pozytywnych rzeczy, weekend nadchodzi wielkimi krokami. Cieszę się, bo cebule wciśnięte w pośpiechu w zeszły weekend z pewnością bardzo się cieszą.Pięknie się wszystko ukorzeni. Pada już od kilku dni.W ten weekend mam nadzieję na kilka ciekawych wpisów, bo zdjęcia po raz kolejny pozwoliły mi jeszcze bardziej rozkochać się w czekoladowych brązach.Ale to wszystko już w weekend, bu muszę troszkę nad tym popracować. A co na razie ?
Na razie jedna z moich najukochańszych jesiennych, ogrodowych fotek.Tak pełna energii, że już bardziej być nie może. Myślę że się ze mną zgodzicie:„A colour is as strong, as the impression it creates”Do miłego wkrótce !!!Wrócę do Was w weekend, z nową dawką dobrej, jesiennej energii. -
Jesień to najbardziej nostalgiczna pora roku. To fakt. W pochmurne, deszczowe i chłodne dni najłatwiej popaść w kiepski nastrój. Pół biedy, kiedy nastrój jest nostalgiczny, romantyczny, sentymentalny, wtedy zwykle tworzymy najwspanialsze rzeczy, czasem bardzo wartościowe.Słowem, czas na odrobinę sztuki, może nawet szczyptę artyzmu. Ale kiedy nachodzą nas „smętki” wszelkie, nic innego nie pozostaje, jak rozejrzeć się porządnie dookoła, bo przecież tyle piękna wokół nas.
Można je odnaleźć dosłownie wszędzie. Dla mnie najbardziej fascynujące jest piękno tych najmniejszych rzeczy i szukam go w tych najzwyklejszych codziennych sprawach. To przecież one tworzą naszą prawdziwą rzeczywistość.
Mam nadzieję, że się ze mną zgadzacie. Np. kilka dni temu dostrzegłam coś fascynującego w ogrodzie,
w uschniętych bylinach. Spójrzcie….Suchy przetacznik kłosowy (Veronica x spicata ‚Christa’)
w towarzystwie usychających miskantów.Ciekawe prawda ? Tylko chwila słońca i tak bardzo energetyczne portrety.Czerpmy z nich dobrą, ognistą, pomarańczową energię. Uwielbiam od czasu do czasu takie „zdjęcia nic”…
… bo niby nic … a jednak coś …
Dobrego, miłego i energetycznego dnia Wam życzę.Ja będę dziś spoglądała na te pełne życia zdjęcia i nie dam się wszechogarniającej ciemnej mgle !
Do miłego !!! -
Czas mamy naprzemienny. Wietrzne, ciepłe i mokre dni, naprzemiennie z mroźnymi i słonecznymi porami.W natłoku codziennych spraw, ciężko znaleźć ten dobry czas na „ogrodowanie”.Kiedy ja mogę, pogoda nie taka. Kiedy pogoda ładna…ja pracuję, albo jestem mocno zajęta.Ciężko się zgrać. Ale zdarzają się takie chwile, które dech zapierają.Już niekoniecznie z łopatą w ręku. Głównie z aparatem w ręku. I właśnie tak było kilka dni temu o poranku.Czujecie ten poranny chłód ? Było zimno, ale jakże pięknie … -
Kwiatostany hortensji bukietowych i drzewiastych pod wpływem pierwszych przymrozkówcałkowicie zbrązowiały. Teraz nie są najpiękniejszą dekoracją ogrodu, ale kiedy spadnie śnieg,przepiękne bursztynowe kule znów nabiorą uroku odbijając się od kontrastowej, białej pierzynki.Zobaczcie co postanowiłam w minione weekend. Ścięłam sekatorem 2 koszyki kwiatostanów.Wygrzebałam z kartonów na strychu słomiany podkład, który pozostał mi po wielkanocnym wiankowaniu.Nożyczki, cienki drucik i do pracy….Nie układałam kwiatów bardzo gęsto. Podoba mi się ten luźny, nieregularny układ tego wianka.
Można go polakierować na złoto. Ale mój miał być bardzo prosty, 100 % naturalny i w całkiem niedoskonałym kształcie.Chyba się udało…skoro się uśmiecham, kiedy koło niego przechodzę. -
Dziś kolejna jesienna propozycja na lekką i bardzo smaczną kolację.SKŁADNIKI (dla 4 osób):
– 2 dojrzałe gruszki
– 200 g sera cheddar
– 200 g gorgonzoli
– 2 garście rukoli (około 1/2 opakowania)
– 50 gr pestek dyni
– sól, pieprz do smakuNA SOS:
– 6 łyżek oliwy
– 1 łyżka ostrej musztardy (ja używam Dijon)
– 1 łyżka miodu
– 1 łyżka soku z cytryny
– 2 łyżki octu balsamicznego
– 2-3 czosnki (wyciśnięte przez praskę)Najpierw przygotowujemy w miseczce sos łącząc wszystkie składniki. Dokładnie je mieszamy i pozostawiamy na chwilę, żeby smaki się „przegryzły”. W tym czasie zajmujemy się składnikami sałatki. Gruszki i sery kroimy w drobną kosteczkę.Rukolę rozdrabniamy w dłoniach wg uznania. Łączymy wszystkie składniki. Polewamy gotowym sosem.Delikatnie je mieszamy soląc i pieprząc do smaku.Pestki dyni prażymy kilkanaście minut na patelni. Najlepiej zrobić to przed samym podaniem, żeby były lekko ciepłe.Wtedy są najsmaczniejsze. Posypujemy nimi sałatkę i ponownie mieszamy.SMACZNEGO !!! -
Jak zwykle jesienią korzystam z „darów ziemi”. Uwielbiam gruszki i jabłka rwane teraz z drzew.Kupuję sporo cukinii, kabaczków i dyni. A za świeżo kopanymi ziemniakami i burakami wprost szaleję.Kilka dni temu ugotowałam spory garnek buraków….Bo na barszcz, bo do kaczki, bo na ZUPĘ-KREM Z BURAKÓW(link do przepisu)no i koniecznie na sałatkę.Na parapecie leżało kilka „dochodzących do dobrej formy” awokado.Rukolę miałam w lodówce. Długo się nie zastanawiałam…Tęskniłam już za naszą jesienną sałatką….SKŁADNIKI (dla 4 osób):
– kilka ugotowanych buraków (6-8)
– 1-2 gruszki
– 2 dojrzałe awokado
– 1 pudełko sera feta (270 gr) lub 200 gr gorgonzoli
– garść liści roszponki lub rukoli
– 50 gr pestek dyni
– sól, pieprz do smakuNA SOS:
– 6 łyżek oliwy
– 1 łyżka ostrej musztardy (ja używam Dijon)
– 1 łyżka miodu
– 1 łyżka soku z cytryny
– 2 łyżki octu balsamicznego
– 2-3 czosnki (wyciśnięte przez praskę)WYKONANIE:Najpierw przygotowujemy w miseczce sos łącząc wszystkie składniki. Dokładnie je mieszamy i pozostawiamy na chwilę, żeby smaki się „przegryzły”. W tym czasie zajmujemy się składnikami sałatki. Buraki kroimy na drobne, cienki kawałki.Awokado, gruszki i ser kroimy w drobną kosteczkę. Świeże zioła rozdrabniamy w dłoniach wg uznania. Łączymy wszystkie składniki. Polewamy gotowym sosem.Delikatnie je mieszamy soląc i pieprząc do smaku.Pestki dyni prażymy kilkanaście minut na patelni.Najlepiej zrobić to przed samym podaniem, żeby były lekko ciepłe. Wtedy są najsmaczniejsze.SMACZNEGO JESIENNEGO !!!W miseczce samo zdrowie i znakomity smak. Pyszne buraki, gruszki, awokado, pestkii pachnący sos z dodatkiem miodu i cytryny. SAME PYSZNOŚCI !!! -
Po trzykroć powtarzam, bo anemony po trzykroć zachwycają.Mają dla nas propozycję na każdą porę roku, wyłączając z losowania zimę.Bierzemy pod uwagę wiosnę, lato i jesień. Zapraszam:WIOSNAJeśli posadzicie w swoim ogrodzie Zawilca gajowego (Anemone nemorosa L.),już na przełomie kwietnia/maja Waszym oczom ukaże się taki cudny widok.Przepięknie się rozrastają i cieszą oczy swoją nieskazitelną bielą.LATOJeśli posadzicie w swoim ogrodzie zawilca hupeńskiego,np. (Anemone hupehensis ‚Pink Saucer’), Wasze lato będzie wypełnione różowymi, tańczącymi panienkami:JESIEŃJeśli posadzicie w swoim ogrodzie zawilce mieszańcowe, np. Anemone × hybrida ‚Honorine Jobert’,jesień, podobnie jak wiosna znów będzie śnieżnobiała:A jeśli pogoda pozwoli ….letnie zawilce hupeńskie przepięknie nam przekwitną,przypominając letnie, „białe truskawki”:Macie zawilce w swoich ogrodach ? Które odmiany szczególnie polecacie ?Ja jestem w nich zakochana. -
Jesień zawsze mnie dobrze nastraja. Kolorami, zapachami, smakami.Więcej gotuję, więcej smakuję, więcej się delektuję. Gorące, pachnące kolacje zawsze mnie odprężają po ciężkich, pracowitych dniach. A jakże one wtedy smakują. Dziś na dworze zimnica i deszcz, a „na piecu”… pyszne ratatui.Wiwat jesień i jej warzywne dary !!!A co wokół nas ?Ogród jeszcze ciągle czaruje ognistymi kolorami kalin, berberysów i dzielżanów.Przepadam za ciepłymi, żółto-pomarańczowymi barwami drzew.Czerwienie i burgundy wprost mnie oszałamiają, uwielbiam je.A w temacie bieli i pudrowych róży / fioletów ? Tu królują moje niezawodne astry.Oto jak prezentują się wieczorową porą w ogrodzie:Tak się cieszę, że je mam !!!


































































