• BUK JEGOMOŚĆ… WE WŁASNEJ OSOBIE…

    Dumnie prezentujący swe wdzięki ponad pannami, pędzi swój żywot pogodny u stóp z trawami. One, stroją się w piórka i kwiaty dla niego, a on szczepiony na wysokości metra jednego.Szron pięknie podkreślił jego urodę. Jegomość elegancki, triumfuje i szczyci się swym łaskawym losem. A te białe obwódki to co to, mleko pod nosem ?

  • KANDYZOWANE JESIENNE WIDOCZKI …
  • I JESZCZE KILKA MROŹNYCH OBRAZKÓW
  • OGRODOWE SŁONECZKA W MROŹNEJ AURZE
    Kolejno: słoneczniczek szorstki, aksamitki i rudbekie.
    Żółty kolor jesienią zdaje się być tak ważny w ogrodzie, niesie ze sobą tyle potrzebnego optymizmu.p.s. wśród modelek z tej słonecznej sesji aksamitki i rudbekie nie przetrwały pierwszych przymrozków 😦
    dobrze, że rudbekie żegnały się w koronach. Lodowych, ale jednak koronach.
    Czy to jak przystało na piękne królowe letnich rabat ?

     

    Posted by Picasa
  • OGRÓD MROZEM MALOWANY
    A w ogrodzie wszystko jakby popiołem posypane. Tyle jeszcze było kwiatów i pąków. Zawsze mi bardzo szkoda.

    Zawszę się tu Wam żalę w takich chwilach. Nostalgiczne to widoki, ale przecież czasem potrzebujemy takiej lekkiej szarości, stalowych barw, żeby na chwilę przystanąć, wyciszyć się, pooglądać, zastanowić się.
    Traktując wyłącznie o ogrodzie. W takich chwilach przede wszystkim zastanawiam się nad takimi ogrodowymi kwestiami:
    – czy coś tu jeszcze trzeba zmienić ?
    – o jakich roślinach jeszcze marzę ?
    – czy coś jeszcze mi w kolekcjach brakuje ?
    – czy nasadzenia i dobór roślin w kompozycjach jest prawidłowy ?

    Na szczęście mam dużo czasu na dumanie. Aż do wiosny ! Kochani, oby do wiosny !!!

    A dziś pospacerujcie ze mną po ogrodzie „mrozem malowanym”:

     

    Posted by Picasa
  • PIERWSZY MROŹNY PORANEK TEJ JESIENI…

    Przed siódmą rano widok z okna był taki. Okolica całkowicie oszroniona:

     

    Już wiem, że za chwilkę ogród straci kolory. Będę wracała do tych zdjęć w tych dniach…
  • OSTATNI DZIEŃ WRZEŚNIA…
    Dziś w nocy były małe przymrozki. Hosty już mocno żółkną. Jeszcze troszkę i będą „straszyć” – takie brązowe i oklapnięte. Nie lubię tego widoku, ale zwykle nie zdążam ich przyciąć i tak już zostają na zimę. Pocieszam się wtedy, że zorganizowałam im taką dobrą kołderkę i na dodatek bez wysiłku. Tyle pracy czeka mnie przy podsypywaniu róż, okryciu traw, grabieniu liści .. że takie „twarde sztuki” jak hosty schodzą na dalszy plan. Szkoda tylko, że dni takie chłodne już nastały. Miałam nadzieję, na trochę łaskawsze temperatury dnia. Przesyłka z różami ma przyjść dopiero w tym tygodniu, kilka hortensji trzeba na tę okoliczność przesadzić a tu takie chłody…brrrr…W takim „chłodnym razie” wklejam świeże kolorki 🙂

    Posted by Picasa
  • Cimicifuga Racemosa

    Pisałam już w ubiegłym roku, że zapach tych drobnych białych kwiatków powala mnie na kolana.
    Coś wspaniałego !!!

     

    Posted by Picasa
  • HORTENSJOWE ZBLIŻENIA
  • FESTIWAL JESIENNYCH OSOBLIWOŚCI…