• BO SŁOŃCE…
    Bo nagle zrobiło się tak upalnie,
    bo nagle nie ma czym oddychać,
    bo rośliny uprażone dusznym powietrzem i bardzo wysoką temperaturą więdną
    i przekwitają w szybkim tempie. Azalie już prawie przekwitły, choć mogły cieszyć jeszcze przez 2 tygodnie.
    Irysy z ciągu doby zakwitły wszystkie w jednym momencie. Jest jak jest….
    Wieczorami podlewamy, rankiem sprawdzam, czy dodatkowo nie trzeba zwilżyć kwiatów w donicach.
    Dziś ma być chłodniej. Może uda się choć wieczorem trochę „poogrodować” ?

    W minionych dniach, nie udało mi się zrobić w ogrodzie nic ale to nic !!!
    Zmęczenie wieczorem i przeogromna gorąc zrobiły swoje.  Zrobiłam kilka zdjęć,
    żeby zatrzymać czerwcowe obrazki nie tylko w pamięci:
    Lubię ten czas w ogrodzie. Soczysta zieleń i cudowne spektakle kwiatowe, jeden po drugim.
    Były krokusy, tulipany, forsycje, magnolie, migdałki, jabłonie, śliwy. Teraz cudownie kwitną i niebiańsko pachną akacje i irysy. Zachwycają czosnki. Ogród czaruje swoim „zielonym spokojem”:
  • CO W TRAWIE PISZCZY …
    Co w trawie piszczy ?
    Jeśli pojawicie się w ogrodzie nad ranem, kiedy poranne, majowe słońce jest jeszcze bardzo nisko, spotkacie małe pajęczynki, pełne rosy:
     
    Serdecznie dziękują za wszystkie e-maile, za ogromną ilość miłych komentarzy.
    Mam nadzieję, że odpowiedziałam na wszystkie Wasze ogrodowe pytania.
    Czekam na kolejne wiadomości od Was.
    Dziś kończy się maj. Jeden z najradośniejszych, najbardziej zielonych i najbardziej pachnących miesiąców w roku. Słoneczna pogoda i miłe, dzienne temperatury pozwoliły na zakończenie wiosennych prac pielęgnacyjnych.
    Cięcie, nawożenie i dosadzanie nowych roślin w Wilczej uważam za zakończone. Zaczynam teraz okres niekończącej się pielęgnacji. Wyrywanie chwastów zajmuje mi najwięcej ogrodowego czasu w czasie całego sezonu.
    Chyba nikt nie przepada za tą pracą. Ja też nie bardzo. Ale co trzeba, to trzeba ….
    Trochę to jak z odkurzaniem w domu. Jak trzeba się za to zabrać – nie bardzo się chce,
    ale kiedy już odkurzymy, zawsze ten widok raduje. Mam tak z chwastami. Chodzę, chodzę wokół rabaty i zacząć nie mogę. Ale kiedy już ją wypielę, zawsze jestem zachwycona.
    Podchodzę do tego tak: to jest taka praca w typie „praca u podstaw”, którą zwyczajnie trzeba zrobić. Kiedy już pielę, zawsze rozmyślam sobie o ogrodzie, planuję w głowie kolejne prace. Odprężam się. Czyli bilans wychodzi na plus.
    Wypielone, głowa pełna pomysłów, ja odprężona, dotleniona, wygimnastykowana.
    Czego potrzeba więcej ? Polecam tę formę relaksu, ruchu na świeżym powietrzu
    połączonego z cudownym efektem WYPIELĘGNOWANEGO OGRODU 🙂
    A co w ogrodzie ?
    Majowe kolory radują serce…
  • MAJOWKA W OGRODZIE
    Uwielbiam maj !!!
    Za zapach kwitnących azali pontyjskich, za zapach kwitnących akacji, za zapach kwitnącego bzu. Ten wspaniały, perfumowy,  koktajl ogrodowy, ciepłe słońce i długie wieczory sprzyjają spędzaniu czasu na zewnątrz.
    To chwile, w których nie biegam po ogrodzie z taczką, chwastownikiem i w rękawiczkach. To chwile, które poprzedzam krzątaniną w kuchni, przygotowywaniem przekąsek, słodkości, sałatek i marynowaniem mięs na grilla.
    Tak, to czas kiedy zaczynamy żyć w ogrodzie. Żyć naszym życiem, nie tylko ogrodowym życiem, polegającym zwykle na nieprzerwanej pielęgnacji roślin. Odpoczywamy na tarasie, łapiemy słoneczne, popołudniowe słońce,
    i rozkoszujemy się chwilami odpoczynku. Najchętniej siedząc do nocy. I sobotnia majówka w ogrodzie taka była. Delikatna, spokojna, kwiatowa. Rano ucięłam kilka gałązek bzu, żeby „umaić” nasz stół.
    Mając w planie „nocne polaków rozmowy” wyciągnęliśmy też nasz ogrodowy kominek.
     Przygotowałam proste, majówkowe przekąski:
    Uwielbiam wieczorny, przytulny klimat:
    Czekam na kolejny słoneczny weekend. A w wazonie będą azalie…
  • ZIMNA ZOSKA …
    Słoneczne popołudnia pomagają mi troszkę „pchnąć” prace ogrodowe do przodu. Zimni ogrodnicy na szczęście nie dali się z poznać z tej najgorszej strony, Zośka też chyba nie będzie u nas bardzo zimna…
    Kolejny worek nawozu rozsypany na rabatach, ziemia pod azaliami zakwaszona, cięcia po kwitnieniu zakończone. Dodatkowo ciągle pielę. Nie wiem ile taczek chwastów „naprodukowałam”. Najbardziej martwią mnie podagrycznik, mniszek i skrzyp. Staram się ich pozbyć od lat. Są bardzo, ale to bardzo uciążliwe. W niektórych miejscach odnotowałam spore sukcesy, a w niektórych wręcz odwrotnie. Będę się nimi zajmowała w najbliższych tygodniach.
    Teraz, kiedy większość roślin już przygotowana do sezonu, mogę się zając pielęgnacją najtrudniejszych miejsc w ogrodzie. Będę musiała domówić jeszcze kory i może trochę ziemi. Nie wiem ile pochłonie nowa rabata nasypowa, którą tworzymy od kilku tygodni. Już się na nią bardzo cieszę. A tymczasem w ogrodzie…
    Kwitną jeszcze magnolie, jabłonie, wystartowały kaliny koralowe. Młode, kolorowe liście dodają ogrodowi wiosennego uroku.
    Jak zwykle, po „zimnej Zośce” rozpocznę rozmyślania o obsadzaniu donic. Tu chyba nie będzie zaskoczenia: surfinie, pelargonie, kocanki, bluszczyki, wilce…
    Coraz więcej kwiatów, coraz więcej zapachów. U wielbiam to moje „ogrodowanie” i mój majowy czas w ogrodzie:
     
     
  • W 3 KOLORACH WINA
    Jesienią wymyśliłam, że muszę spróbować skomponować wiosenne kwiaty. Mam sporo stałych grup bylinowych, w otoczeniu kolorowych krzewów kwitnących w podobnym czasie, i latem i jesienią. A wiosną ? A wiosną, każdy sobie…
    Postanowiłam jakoś temu zaradzić. Wsadziłam kilka grupek tulipanów w 3 kolorach wina: białym, różowym i burgundowym. Wiosną dosadziłam do nich bratki w tych samych odcieniach. Udało się prawda ?
    Ja jestem tym duetem zachwycona ! Stąd tyle zdjęć…wybaczcie…
     

     

  • PRACA WRE …

    Jak większość pasjonatów ogrodnictwa, każdy wolny weekend w tym okresie spędzam w ogrodzie.
    W minioną sobotę pracowałam „do upadłego”. Wypieliłam kolejne 2 rabaty.  Troszkę spóźniona, podzieliłam jesienne byliny (marcinki i helenki), które zbyt mocno się rozrosły, a przydadzą się w nowych miejscach.
    Nadal rozsypuję nawozy na rabatach, do których wcześniej nie dotarłam. Wszędzie masa chwastów, więc ich wyrywanie zawsze poprzedza nawożenie, i tym samym robi się z tego praca na cały dzień. Kilka rabat dostało nową lub uzupełniającą porcję kory. W naszym ogrodzie świetnie się sprawdza jako ściółka hamujące rozwój chwastów. W miejscach, gdzie stosuję ją już kilka lat, mam tylko pojedyncze chwasty. Powoli robi się kolorowo, choć jeszcze nie „hortensjowo”. Tęsknię już za naszymi białymi i limonkowymi pięknościami, a póki co…
    upajam oczy takimi widokami jak poniżej. Z a serce chwytają małe prymule, które jak zwykle nie zawiodły:

    Poniżej liliowce. Moje ulubione „zielone jeże” stanowiące wielką obietnicę i miłą zapowiedź cudownych kolorów w czerwcu i lipcu. Niezawodne:
     Krzewy już pokryły się liśćmi. Uwielbiam tę świeżość kolorów.:
    Zachwycają przepięknie kwitnące magnolie i migdałki, oko cieszą tulipany:

    Uwielbiam rokrocznie, po każdej zimie, spotykać się ze swoim ogrodem.
    Zawsze z trwogą sprawdzam czy coś nie wymarzło. Wiosna obnaża wszystkie ogrodowe tajemnice.
    Tym bardziej cieszę się z okazów, które zdecydowały się zamieszkać u nas na dłużej.
    Niektóre są już z nami ponad 8 lat. Dlaczego lubię tę niezmienność ?
    Bo niewiele zmieniam w naszym ogrodzie. Owszem, lubię tworzyć nowe miejsca, nowe rabaty,
    ale za dużymi zmianami nie przepadam. Cieszę się z mężniejących, dojrzałych już roślin i kompozycji,
    które tworzyłam lata temu. Bo takie to moje „ogrodowanie” – „stałe w uczuciach” 🙂
  • KWIECIEN PLECIEN…
    Taki on właśnie jest. Zmienny, kapryśny i całkowicie nieprzewidywalny. KWIECIEŃ. Jednego dnia poprawia humor cudownym wiosennym (wręcz letnim) dniem, a innego dnia przypomina nam „jak smakuje” zima. W tym sezonie ogrodowym, tych chłodnych dni zdecydowanie więcej niż w poprzednim. Przyroda zdecydowanie opóźniona w porównaniu z rokiem 2014. Oglądam zeszłoroczne zdjęcia i w połowie kwietnia było zdecydowanie bardziej zielono i sporo więcej kolorów na rabatach. Nie narzekam, bo nie ma na co. Jest jak jest.
    Do ogrodu wyskakuję w wolnych chwilach ale tylko tych, które pogoda wybiera. Wszystko robię na raty. Rabatę po rabacie. Roślinkę po roślince. Pielę, dzielę, przesadzam i nawożę. Jestem w 1/3 ogrodu i bardzo dużo jeszcze przede mną. Myślę, że w pracach porządkowych nawet maj mnie zastanie. Najważniejsze, że cięcie skończone.
    Miałam spore nadzieje na ten weekend…a tu ? A tu 5 stopni, grad i bardzo zimny wiatr. Przeszłam się na krótki spacerek po ogrodzie i to by było na tyle w temacie ogrodowym. Przyniosłam sobie do domu taki oto widoczek:
  • WIELKANOCNE WIANKOWANIE
    W ciągu ostatnich 2 tygodni znalazłam kilka wieczorów, które poświęciłam na „wiankowanie”. Przewodnim tematem tegorocznych ozdób wielkanocnych stały się piórka …piórka szare, brązowe, piórka modre i pistacjowe…była to wymagająca, cierpliwa i niezwykle misterna praca. Styropianowe podkłady i pistolet z gorącym klejem stały się moimi przyjaciółmi na wiele dni:

    Wszystkie moje wianki zrobiłam w tym roku dla swoich najbliższych. Będą wielkanocnymi prezentami. Ozdobią ich domy. Taka mała wielkanocna „cząstka mnie”….

    Poniżej własnoręcznie wykonane jaja ceramiczne. Uwielbiam HAND MADE !!!

  • OGRODOWY FRYZJER
    Nadszedł w końcu ten czas, kiedy ból lewej ręki mnie nie odstępuje. Obcięcie wszystkich krzewów (w tym masy hortensji) i suchych bylin zawsze zajmuje kilka weekendów. Ale dla mnie to bardzo miły czas. Ręka boli, ale uśmiech nie schodzi z twarzy. Uwielbiam wiosnę i nasze tradycyjne wiosenne porządkowanie ogrodu. Było tak:
    Po obcięciu traw i suchych jeżówek, nasza Fredka znów odsłoniła swoje kolanko 🙂
    Hej wiosenko, wiosenko…
  • CIEMIERNIK – SAMOSIEJEK
    Róża „Bożego Narodzenia”.  Tak właśnie ciemiernik (łac. Helleborus L.) nazywany jest w innych częściach Europy,
    ze względu na okres swojego kwitnienia. U nas w Polsce, dotychczas kwitł w okresie lutego, marca.
    Ocieplenie spowodowało, że w niektórych częściach Polski kwitnie już również w grudniu. Mam kilka ciemierników kupionych w rożnych centrach ogrodniczych w minionych latach.
    Ale jeden jest dla mnie szczególny. Dlaczego ? To wyjątkowy okaz.
    Kilka lat temu pojawił się pod naszym laskiem brzozowym całkowicie bez zapowiedzi. Sam się wysiał.
    Zobaczcie jaki piękny:
    Czy Wasze ciemierniki też już kwitną ?