WILCZA GÓRA
Blog o moim Wilczym apetycie na życie. Z Górą, na którą każda Wilczyca musi się wspiąć.
-

-
Kalendarz pochodzi z mojego e-magazynu:(proszę najechać kursorem na nazwę – to jest link)Zapraszam !!! -
Tyle zamieszania wokół Walentynek, które będą za 2 tygodnie. Wszystkie sklepowe wystawy będą się czerwienići „sercowić” do granic możliwości. A pamiętacie, że dziś MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ PRZYTULANIA ?Tak bardzo ważny dla nas wszystkich, ale nie tylko dziś. Ważny każdego dnia, bo któż z nas nie lubi przytulać,lub nie lubi być przytulany ? Potrzeba bliskości jest w każdym z nas.!!! TULMY SIĘ WIĘC BEZ PRZERWY !!! -

-
Kalendarz pochodzi z mojego e-magazynu:(proszę najechać kursorem na nazwę – to jest link)Zapraszam !!! -
Spadło troszkę śniegu i nadal pada. Cały ogród przysnął pod ciepłą, białą kołderką. Ciekawe jak długi będzie ten zimowy, ogrodowy sen. Wszyscy wiemy, że zima ma swoje zalety. Ja jednak za nią NIE przepadam.Pomimo, że mrozy niszczą sporo szkodników, bakterii i wirusów, zawsze mam w pamięci zimę spędzoną w północnej Hiszpanii. Przez te wszystkie zimowe miesiące, aura była bardzo jesienna, a z upływem tygodni coraz bardziej wiosenna. Wspaniałe warunki dla ciepłolubnych i egzotycznych roślin. Dla mnie „roślinny raj”. Nikt tam nie myśli o szkodnikach czy bakteriach przez pryzmat zimy. A przede wszystkim nikt nie czeka na mrozy i śnieg. Chyba że śnieg,rozumiany jako atrakcja dla dzieci, czy problem dla drogowców. Regularnie bywam w Anglii, gdzie zimy są bardzo łagodne, a dodatnie temperatury, zwykle są w przewadze. Daje mi to wszystko bardzo do myślenia. Tak bardzo oddalone od siebie kraje, oba zwyczajowo bez surowych zim. Z przepięknymi ogrodami i bardzo zdrową, bujną roślinnością. Czy mają więcej problemów ze szkodnikami ? Czy ludzie tam częściej chorują ?Dlaczego ciągle słyszę wokoło „oby tylko przyszła zima i wymroziła wszystko”.Czy to nie przypadkiem stereotyp ?A teraz, na poprawę nastroju. Nasza Fredka w pelerynce ze śniegu i z kłującymi jeżówkami na plecach:
-
Rozpoczynamy nowy tydzień. Dziś u nas słoneczny dzień. Silne wiatry, wiejące od kilku dni przegnały ciężkie, deszczowe chmury. Już wczoraj wieczorem niebo było pełne gwiazd, a powietrze bardzo przejrzyste. Niewielkie obłoczki pędziły szybko, wysoko na niebie. To była bardzo jasna noc, za sprawą „tego Pana”: KSIĘŻYCA. Do jego pełni jeszcze chwila – czekamy do 16-go stycznia. Dziś w nocy, krótko po północy, udało mi się zajrzeć na chwilę na jego powierzchnię. Widać 2 spore kratery i niestety nikogo znajomego 🙂 -

SKŁADNIKI:
– pól szklanki mleka
– półtorej szklanki cukru
– 1 kostka masa (200 g)
– 5 łyżek kakao
– 200-250 g pełnego mleka w proszku (26 % tłuszczu)
– garść rodzynek
– rum lub likier Amaretto
(do zalania rodzynek)W rondelku podgrzewamy mleko z cukrem. Kiedy się rozpuści, kolejno dodajemy masło, kakao. Ciągle mieszając, doprowadzamy do całkowitego rozpuszczenia składników. Dodajemy mleko w proszku i cierpliwie ucieramy. Mleko musi być pełnotłuste, spożywcze – około 26% tłuszczu.
WAŻNE: dziecięce mleka, odtłuszczone lub granulowane, nie nadają się do tej czekolady.
Bywa, że wspomagam się mikserem ręcznym, aby szybciej rozbić mleko w proszku, które niezbyt chętnie łączy się z masą. Po kilkunastu minutach masa czekoladowa będzie już gotowa.Dla chętnych, którzy lubią czekoladę z rodzynkami, a najlepiej pachnącą jeszcze rumem…polecam namoczyć garść rodzynek w rumie lub ulubionym likierze. Odsączyć i dodać na sam koniec do gotowej masy. Dzielę gotową masę na dwie części. Jedną „alkoholową” a drugą „abstynencką”. Obie wylewam na papier do pieczenia, ułożony na płaskich talerzach. Po przestudzeniu, wkładam czekoladę na 1 dobę do lodówki. To bardzo ważne! Wcześniej, będzie się źle kroiła (będzie zbyt miękka).
…ale kolejnego dnia oszalejecie za jej smakiem, gwarantowane !!!! -
Dziś przed południem, zachęcona ładną pogodą chwyciłam aparat i poszłam na mały spacer po naszym ogrodzie.
Powietrze pachniało wiosną. Od strony lasy lekko powiewało, ale to był miły wietrzyk niosący zapach runa leśnego – uwielbiam go. Większość drzew i krzewów w naszym ogrodzie ma już nabrzmiałe pąki.
Sami zobaczcie. Poniżej gałązka klonu:
Bergenie mają takie pąki kwiatowe, jakby za chwilkę planowały kwitnąć:
Ciemierniki już mocniej rozwinięte, choć mają jeszcze sporo pąków: -










































