• FRANCJA – PROWANSJA – MIASTECZKO MOUSTIERS-SAINTE-MARIE
    Kontynuując wycieczkę po Grand Canyon du Verdon, pnąc się wysoko drogą nad jeziorem (Lac de Ste-Croix) dojeżdżamy do ślicznego miasteczka Moustiers-Sainte-Marie. Wydaje się ono wyrastać wprost ze skały. Jest tu bardzo zielono, wszędzie jest pełno kwiatów. Miejscowość słynie z wyrobów ceramicznych, których najpiękniejsze eksponaty mozna oglądać w Musee de la Faience.
     

        Jest tu jedna z najlepszych restauracji w rejonie La Treille Muscate, ze znakomitą kuchnią godną największych smakoszy.


    Kamienne mostki łączą domy stojące po obu stronach Ravine de Notre-Dame.
    W całym miasteczku słychać szum wody opadającej z przecinających wioskę wodospadów.
     
     Wytrwałym piechurom polecam odwiedzenie wzniesionego na wysokiej skale nad miasteczkiem, XII-wiecznego kościoła, Chapelle de Notre-Dame-de-Beauvoir:
  • FRANCJA – PROWANSJA – MOUSTIERS-SAINTE-MARIE CZ.II
    W miejscowości Moustiers-Sainte-Marie na wysokiej skale,
    wzniesiony jest XII-wieczny kościół, Chapelle de Notre-Dame-de-Beauvoir:
     Tu droga na szczyt:
    Pomiędzy skałami na łańcuchach wisi złota gwiazda, pięknie lśniąca w słońcu.
    Jest widoczna już z bardzo daleka:

    Trud wejścia na szczyt wynagradza nie tyko mały, piękny kościółek,
    w którym można zapalić świeczkę z osobistą intencją,
    ale również wspaniały widok na wąwóz Gorges du Verdon. Polecam Wam tę piękną wycieczkę!

  • ZAKĄTKI NASZEGO OGRODU W DWÓCH ODSŁONACH…
    Chłodnie dni podobno już nadchodzą. Prognozy pogody pokazują same deszczowe i ponure dni.
    Mam nadzieję, że choć troszkę się pomylą. Jakkolwiek będzie, czuję, że czas zacząć podsumowania sezonu.
    Odnalazłam zdjęcia zarówno letnie, jaki jesienne z tych samych zakątków naszego ogrodu.
    Porównanie pokazuje, co jesień ze swoimi deszczami i przymrozkami, zrobiła z kolorami naszego ogrodu.Zapraszamy na krótki spacer, zanim śnieg nam wszystko przykryje…

    Posted by Picasa
  • FRANCJA – PROWANSJA – LAC DE STE-CROIX + GRAND CANYON DU VERDON
    Wielki Wąwóz Verdon i turkusowe wody Lac de Ste-Croix to jedne z najpiękniejszych miejsc we Francji pod względem widokowym. Tak mawiają przewodniki, a ja to potwierdzam !
    Byliśmy tam kilkukrotnie i zawsze odkrywamy to miejsce na nowo. Przecinająca skały rzeka Verdon otworzyła tu
    25-kilometrowy ciąg wąwozów. W niektórych miejscach ich głębokość dochodzi do 700 metrów.
    Woda jest intensywnie niebieska, a tam, gdzie pokrywa wapienne skały, nabiera cudownie turkusowego koloru.
    W wielu miejscach pokryta jest białą pianą. Na południu wpływa do wód Lac de Ste-Croix.
    Jezioro to, ma długość 10 km i powstało dzięki zaporze wodnej zbudowanej na południe od Moustiers-Sainte-Marie (cudowne miasteczko – opis w oddzielnym poście).
    Jeśli pojedziecie drogą D71, wzdłuż Corniche Sublime, w południowej części wąwozu, zobaczycie widoki
    zapierające dech w piersiach oraz najwyższy most w Europie – Pont de l’Artuby.

     W wiosce Ste-Croix na zachodnim wybrzeżu jeziora, można wypożyczyć  motorówki, katamarany, kajaki i rowery wodne i wpłynąć do wąwozu:
    Co kawałek ze skał spływają mniejsze i większe wodospady, pod które można wpłynąć, aby się troszkę orzeźwić i schłodzić. Temperatury bywają tu bardzo wysokie wiec to cudowne orzeźwienie:

    Widzieliśmy wielu młodych, odważnych ludzi, którzy wspinali się na skały po to, aby z nich skakać.
    Na szczęście sprawiali wrażenie bardzo dobrze znających to miejsce:


    Największą miejscowością w okolicy jest miasteczko Castellane. Tu biura turystyczne oferują wycieczki do wąwozu,
    z różnymi atrakcjami w programie. Można skorzystać z pieszych wypraw do wąwozu oraz spływów tratwami i kajakami.

    Prawda, że każdy znajdzie coś dla siebie ?

    Posted by Picasa
  • DZIELŻANY (Helenium)
    Legenda mówi, że swą nazwę zawdzięczają Helenie Trojańskiej, bo to na jej cześć, nazwę tę nadał im Linneusz, szwedzki uczony. Moja babcia miała je w swoim wiejskim ogródeczku  i nazywała „Helenkami”. Tak je zapamiętałam, i kiedy kilka lat temu spotkałam w centrum ogrodniczym pięknie rozrośnięte kępy czerwonej odmiany „Helena Red”
    oraz żółte „Helen Gold” nie zastanawiałam się ani chwili. Mam już je w kilku miejscach.
    Po 3 latach od zakupu podzieliłam kępy aby je odmłodzić,  „zakwaterować w nowych zakątkach” i skłonić do obfitego kwitnienia. Udało się !!! Późnym latem zachwycają mnie swoimi kwiatami,
    stanowiąc tło dla innych, niższych bylin i wypełniając przestrzenie pomiędzy iglakami przy ogrodzeniu:
  • LENIWE KLUSECZKI…LENIWE WSPOMNIENIE DZIECIŃSTWA
    Moim zdaniem większość z nas przepada za kluseczkami i pyzami wszelkiego rodzaju. W dzieciństwie były częstym gościem na naszym jesiennym i zimowym stole. Teraz robię je głównie na życzenie mojej rodzinki.
    Czekam, aż wszyscy zatęsknią np. za leniwymi i wtedy zabieram się do pracy.
    W zamrażalniku mam zawsze kawałek białego sera, który wyjmuję rano aby był gotowy przed wieczorem.
    Tak było wczoraj:

    Wiele lat temu przeczytałam przepis i wskazówki Marty Gessler dotyczące leniwych. Od tamtej pory przygotowuję rozpływające się w ustach, miękkie i pyszne kluseczki.  Sukces delikatności leniwych leży w białym serze. Musi być zmielony. Na szczęście teraz w sklepach nie problem o taki, choć jeszcze niedawno sama mieliłam.

    Na 4 porcje leniwych biorę:
    – 250 g białego sera (zmielonego)
    – 2 jaja (oddzielamy żółtka od białek)
    – 1/2 szklanki cukru
    – około 1 szklanki mąki
    – masło i tarta bułka (do polania)
    – śmietana (opcjonalnie jako dodatek zamiast tartej bułki)
    – sól
    Do miski wkładamy ser, dodajemy żółtka, lekko solimy, dosypujemy cukru i dokładnie mieszamy. Z białek ubijamy pianę i delikatnie dodajemy do serowej masy. Dosypujemy mąki do momentu, kiedy ciasto zacznie już się zwierać.
    Może się jeszcze lekko kleić, bo w trakcie formowania wałeczków na desce posypanej mąką, ciasto jeszcze przyjmie troszkę mąki. Wałeczki kroimy z 3 cm rąby.


    Wrzucamy je na wrzącą, osoloną wodę i gotujemy około 5-7 minut od wypłynięcia na powierzchnię.

    W tym czasie na patelni rozpuszczamy masło i podpiekamy bułkę tartą (dla tych, którzy leniwe lubią z bułeczką),
    a czasem jeszcze posypane po wierzchu cukrem.

    Poniżej wersja dla wielbicieli leniwych podanych ze śmietaną i lekko osolonych.

    Ze względu na różne gusta, przygotowuję zawsze obie wersje.
    Smacznego jesiennego !!!
    Posted by Picasa
  • ŻÓŁTY JESIENNY LIŚĆ
    „ŻÓŁTY LIŚĆ” Janusz Laskowski

    Żółty jesienny liść
    Tyle mi opowiedział,
    Dałaś mi go bez słów,
    jednak on dobrze wiedział.


    Jesień wszystko odmienia,
    Niesie smutek i łzy.
    Lecz zawdzięczam jesieni,
    Że kiedyś kwitły bzy.


    Żółty liść opadł z drzewa,
    Naszych uczuć i marzeń,
    Tulę do ust i szepczę,
    Że to nie takie proste.

    Jesień wszystko zamienia,
    Zwiędłe liście i watr,
    Miłość moja do ciebie,
    Wciąż trwa, wybacz, że trwa.
    Garstkę prochu liścia,
    Zostawiłaś po sobie,
    Garstkę prochu wspomnień,

    Porwał jesienny wiatr

    Porwał jesienny wiatr
     Porwał jesienny wiatr
    Posted by Picasa
  • „WILCZOGÓRSKI” KREM Z DYNI (ZUPA)

    Ja robię swoją zupę na patelni typu „wok” bo nie muszę niczego przelewać, wszystko się mieści i nie muszę „cudować” na kilku patelniach – ale to oczywiście nie jest mus 🙂

    SKŁADNIKI:
    – pokrojona w kostkę 2×2 cm dynia (około1 kg)
    – 1 czerwona papryka (pokrojona na mniejsze kawałki)
    – 1 cukinia (obrana ze skóry i pokrojona w kostkę jak dynia)
    – 3 średnie ziemniaki (obrane, pokrojone w kawałki)
    – 2 cebule
    – 3 ząbki czosnku
    – 1/2 litra bulionu warzywnego
    – przyprawy: sól, pieprz, gałka muszkatołowa, imbir, oregano
    – do smażenia oliwa z oliwek
    Podsmażam pokrojoną cebulę i ząbki czosnku, dodaję pokrojoną dynię, cukinię i paprykę.

    Całość zostawiam na wolnym ogniu, solę, pieprzę i posypuję warzywa oregano. Jak już się lekko podrumienią i lekko zmiękną (około 10-15 min) – zalewam to towarzystwo przygotowanym wcześniej bulionem.

    Dodaję obrane i pokrojone w większą kostkę ziemniaki – stanowią one naturalny zagęstnik do naszej zupy – przecież to ma być krem. Duszę wszystko pod przykryciem około 30-40 minut.
    Odstawiam z ognia i blenderem miksuję do uzyskania „gładkiego” kremu. Należy być cierpliwym – to ważny moment.
    Na koniec doprawiam krem świeżo mielonym pieprzem, odrobiną imbiru i koniecznie gałką muszkatołową !

     Zupę podaję gorącą:
    – z uprażonymi na patelni pestkami dyni
    – uwielbiamy też wersję z pokrojoną w kosteczki gorgonzolą, która rozpływa się wspaniale w zupie ale wiem, że ta wersja jest wyłącznie dla wielbicieli serów pleśniowych

    – wspaniale smakuje też z podsmażonymi na patelni plastrami sera koziego ! Należy je ułożyć na powierzchni zupy krótko po tym, jak zaczynają się lekko rozpuszczać na patelni, a spodnia część się zarumieni

    – prosta wersja z ciepłymi grzaneczkami z bułki pszennej też jest bardzoooo smaczna

    Robię też jesienią podobne kremy paprykowe oraz z pieczonych buraków. My tam je uwielbiamy. A Wy ?

  • OBSYPANA KRYSZTAŁAMI…RÓŻA „HERITAGE”
  • ROSA RUGOSA
    Róża pomarszczona, róża fałdzisto-listna inaczej zwana różą japońską (Rosa rugosa) –
    to gatunek krzewu należący do rodziny różowatych.
    W jeden z mroźnych poranków pobiegłam przed nasze ogrodzenie, aby uchwycić jej piękno, jeszcze przed zimą: